Transporter

10 października 2015, w kategorii Sensacja

Transporter „Trasporter” jest zwykłym, dość ciekawie rozegranym sensacyjnym filmem. Opowiada historię byłego komandosa, który obecnie zajmuje się brudnymi interesami, chociaż nie do końca. Jest kurierem, dowozi ludzi i przedmioty na miejsce. Ma ściśle określone zasady, których nigdy nie łamie, nawet jeżeli przesyła waży o kilka kilogramów więcej. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie przewiezienia pewnej bardzo ważnej paczki. Kiedy widzi, że paczka się rusza, otwiera z ciekawości i od razu tego żałuje. To kobieta, w dodatku całkiem ładna. Daje jej trochę picia i uspokaja, a ta ucieka. Udaje mu się jednak złapać ją z powrotem i dowieźć na miejsce. Jednak odbiorcia chciał go zabić, więc podczas ucieczki zabiera dziewczynę i opiekuje się nią. Okazuje się, że jest ona córką, której rodzina została została nielegalnie przetransportowana do Stanów Zjednoczonych do ciężkich robót. I prosi go, by pomógł jej odzyskać i uratować rodzinę. W ten sposób zaczyna się ten dość ciekawy film, z ciekawymi popisami kaskaderskimi. Film miał kilka kontynuacji, ale żadna z nich nie była tak dobra jak część pierwsza. A i tak nie była wysokich lotów. Tak więc średnie kino na średnio ciekawe wieczory. Transporter to jeden z najciekawszych filmów akcji. Opowiada o byłym komandosie elitarnej jednostki, który przeszedł na emeryturę i postanowił sobie dorabiać. Ma własny kodeks, którego trzyma się kurczowo. Jest w nim zasada, żeby nigdy nie zaglądać, co transportuje, nigdy nie zmieniać zasad w trakcie wykonywania zlecenia i tak dalej.Tylko ten kodeks utrzymuje go przy życiu i dzięki niemu ma to, na co pracował tak długo. Aż pewnego dnia łamie jedną z zasad, a mianowicie zagląda w paczkę, którą przewoził. Okazało się, że jest w niej uwięziona piękna Azjatka. Daje jej coś do picia i pozwala się załatwić, ale ta wykorzystuje ten moment na ucieczkę. Kiedy ją łapie, sam siebie gani, że złamał jedną z podstawowych zasad, których przecież nigdy nie powinien nawet naginać, a o łamaniu nawet nie wspominawszy. Kiedy dowozi przesyłkę na miejsce, odbiorcy się orientują, i postanawiają go zabić. Uchodzi z życiem i w dodatku ratuje dziewczynę, chociaż trochę nieświadomie. Nie wie, że tym zasłużył sobie na wyrok śmierci, który podpisał. Właśnie wszedł w konflikt ze światowymi handlarzami niewolników. Zapowiada się niezłe starcie.

Szybcy i wściekli

29 sierpnia 2015, w kategorii Sensacja

Szybcy i wściekli „Szybcy i wściekli” okrzyknięto pierwszym, prawdziwym dresiarskim filmem. To określenie trochę dla niego niesprawiedliwe, tym bardziej, że zrodziło się w naszym kraju. W innych przyjęto go nieco cieplej, ponieważ doskonale wiadome było, że nie jest to film mający nieść ze sobą jakiegoś typu prawdę, nie miał uczyć, nie miał skłaniać do myślenia, a po prostu mial dostarczać rozrywkę. I nic więcej. Rozrywkę miały dowieźć samochody, bardzo dobre samochody, na których zwiezienie poszło podobno najwięcej pieniędzy. Drugim najdroższym elementem w filmie był Vin Diesel, który zagrał twardego Dominica, szefa kalifornijskiej szajki samochodowej, twardziela z klasą. Zajmują się oni wyścigami samochodowymi w centrum miasta, wyścigami iście nielegalnymi, ale bardzo efektownymi, a to za sprawką tak zwanego NITRO, turbo doładowacza, który wprowadzał samochody na takie prędkości, że niektórym przy tym kręciło się w głowie. Skopiowano potem pomysł na inne maszyny, między innymi na motocykle, ale żadna nie odniosła takiego sukcesu jak „Szybcy i wściekli”.